Teamowy test Whyte

Ok -10 na termometrze. Przy takiej temperaturze sutkami można ciąć szkło, mając odrobinę szczęścia nie zamarznie reverb a przyrodzenia trzeba szukać gdzieś za wątrobą. Ale w dobrym towarzystwie nie zwraca się uwagi na te drobne niedogodności. Zwłaszcza przy pełnej lampie i bajkowej zimowej scenerii. Na szczycie Ślęży słońce tak dogrzewało, że chcieliśmy opalać swoje świśkie tusze ale koszulki przymarzły do cycków. Dodatkową atrakcją było objeżdżanie nowych sprzętów. MotherBiker latała na Whyte G-160 a Masko na T-130. Mroozka wybrała rower z nadwagą.

 

 

No Comments

Reply